Out of box

Wpisy

  • wtorek, 05 marca 2019
    • Piesze wycieczki w okolicach Dublina

      maLbjtBqWEU1bEK99X

      Okr2wvTR1O68BoJrHX

      YPNgbLVL9pgbaYBPHX

      btHXFKTjLgLyzkibTX

      lpyPOCBnCib9k760UX

      neTabQDPsDANf7Z0TX

      5mZbTIkfnorIAu3STX

      07Ta84kTydcPuflvZX

      31I21sQfShk8I7fOeX

      phKbHaawgiwrPcdOsX

      cU6D8AaiRN3jU7UrWX

      0EUJUQq2C7I8ciMXQX

      VuYaxcy7Wu9pHzpKqX

      J2G7GSbeg5GdnNK17X

      3xsWEW9LdSUkXAMjEX

      JBppUGlqnUu9BPbcUX

      igmjaNIQYDVp9bbxOX

      Junur1BhH8NrYynC2X

      KR0xBKgn0VOTI9SCRX

      Kqeo51013C5psg8pPX

      KFLPdFE09hkGXr0BWX

      52c1Nl6UfKuuam6M9X

      SgEemoEIuHphCiz3LX

       

      Ciepłe wiosenno letnie dni spędzam na pieszych wędrówkach. Opcji jest wiele, niektóre na wyciągnięcie ręki, inne w zasięgu komunikacji miejskiej. Na stałej trasie mam klif walk – droga biegnąca szczytami klifów z Bray do Graystones. Little Sugar Loaf to szczyt, który co dzień oglądam zza pracowego biurka. By dojść do początku, krótkiego swoją drogą szlaku, wędruję przez jakieś opuszczone drogi, przy których są wielkie posiadłości. Na jednej z nich wypatruję idealne drzewo. Szczyt góry mam cały dla siebie. Następnego dnia w pracy aż huczy od tragicznych wieści, że szaleniec porwał i zabił dziewczynę idącą z przystanku autobusowego do domu. Takie historie, poza tym że mrożą krew z żyłach, skłaniają do refleksji nad nieodizolowanymi od społeczeństwa szaleńcami, sieją ziarno strachu dla mojego włóczenia się po słabo zaludnionych okolicach.

      Howth, półwysep z drugiej strony zatoki dublińskiej oferuje swój własny klif walk, ukrytą plażę i latarnię morską na cyplu.

      Killiney Hill - ze wzgórza można podziwiać zarówno panoramę Dublina jak i Hrabstwa Wicklow.

      Zaczyna się lato stulecia, śpię przy otwartym oknie, wszystko kwitnie, zaczyna się susza i zielona wyspa zamienia się w żółto – brązową. Pobliskie pole golfowe ma wypaloną słońcem trawę.

      Składam wymówienie w pracy, napawam się chwilą i pakuję plecak na kilkumiesięczne wakacje w Polsce. Ostatni wieczór spędzam z koleżankami z pracy na plaży w Bray. Pływam w morzu i nie mogę się zmusić do wyjścia, choć woda jest zimna. Księżyc w pełni wschodzi i jest magicznie.

       

       

       

       

       

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Piesze wycieczki w okolicach Dublina”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      outofbox
      Czas publikacji:
      wtorek, 05 marca 2019 20:46
  • poniedziałek, 04 marca 2019
    • Liverpool, UK

      BfpCZcTTSaQgBRuuBX

      3scUbqCmOBd0MLud4X

      MC8HmFc2QQklnfX4EX

      XoXDi9MfhB8cq2baXX

      eCQiiahCmsF4k2W1yX

      br3wJk9W3IunleQvfX

      BLjRE0WXfpaovAoUWX

      H7jia9QdS2erTOqIjX

      eoYWZxnFLowxboCK9X

      flEpWbaVh3GiKcVcwX

      cHaQjgxC1fPazDDajX

      8sCao4yjqJMOQgRvcX

      I3WBNfybGoLvhzGVdX

      dbq9QKSfBs8z8wpv4X

      yb5cqrOAyVY5DyL4RX

      9a7A6iIN1zDijhm4iX

      MemGxPLYDcp1ulN0NX

      HVqzfXO0i0qfc0pl1X

      lmopKvPXhfKnzSsbfX

      3yAaffVbb8Tc0be1tX

      aZUl6O8HFquvnWlEJX

      28F2kyA1cV9CAyUTwX

      StqQyO4omSbOBAxMVX

      IqZjlKZabm4GT8kCjX

      fH0abIR6RlbWd7Fh8X

      4Wvbc64G8kiiuKcYyX

      9UAaXpxMRe36lblNAX

      zyUs4iPF1uAgcSMwrX

      azIX7KKyaSrELPyInX

      4IipqThrReqWcYad0X

       Długi weekend czerwcowy spędzam w Liverpoolu z koleżankami poznanymi kilka lat wcześniej w Indiach. Moje wyjazdowe weekendy zaczynają się zwykle w środku nocy. Ciepła noc, taxi, podróż autobusem na lotnisko, dużo ludzi ale wszystko idzie sprawnie.

      W centrum Liverpoolu czeka na mnie jedna z koleżanek. Idziemy do ich domu, zaczynamy od pysznego śniadania. Kot Geoff postanawia wykorzystać mój pobyt do maximum:) Zaczyna trochę padać więc pojawia się propozycja wynajęcia roweru wodnego w kształcie łabędzia. Poznałam obie dziewczyny w górskim miasteczku Ooty w Tamil Nadu. We trzy spałyśmy w ''hostelu'', dość przerażającym pokoju w piwnicy domu wypoczynkowego. One podróżowały razem, ja sama, ale spędziłyśmy wspólnie tydzień przemierzając całkiem spory kawałek Indii. W Kodaikanal – kolejnym górskim miasteczku w Tamil Nadu wypożyczyłyśmy rower wodny w kształcie łabędzia. Gdy byłyśmy na środku jeziora otworzyły się niebiosa i zalały nas deszczem. W moment byłyśmy całe przemoczone. Tamten wieczór spędziłyśmy oglądając telewizję w łóżku, jedząc pizzę na telefon i czytając ogłoszenia matrymonialne w lokalnej prasie.

      Łazimy po mieści, które jest zaskakująco ładne i interesujące. Zaczynamy od katedry, która jest imponujących rozmiarów, druga największa w Europie. Akurat odbywa się tam craft market i bazarek ubrań vintage. Architekt, który zaprojektował katedrę jest też autorem wyglądu brytyjskich budek telefonicznych. Jedna koleżanka idzie do pracy, a z drugą dalej eksplorujemy miasto. Jest tu sporo wegańskich knajpek, co mnie bardzo cieszy. Wieczorem idziemy do małego kina na film Breadwinner – rysunkową opowieść o nadziei i trudach życia w Afganistanie. Wieczór spędzamy w sekretnym barze. Nie ma szyldu, z zewnątrz wygląda jak opuszczony, a drzwi otwierają się po zapukaniu. Wpuszczają tylko tyle osób ile jest miejsc siedzących. Czasem grywa tam pianista. Menu jest wklejone w książkę - jedna z koleżanek jest tam barmanką. Druga pracuje w cudnym barze/ogrodzie w ex przemysłowej części miasta – Baltic Triangle – Trójkąt Bałtycki. Dużo fajnych murali do podziwiania. Stary browar zamieniony na przestrzeń dla sklepów vintage. Liverpool to miasto Beatles'ów. Mimo, że podoba m się kilka z ich piosenek to nie zdecydowałam się pójść do poświęconego im muzeum.

      Drugi dzień spędzam częściowo sama. Pogoda jest piękna. Spaceruję kilka godzin po mieście. Jem pyszny lunch, czytam książkę na skwerku. Spędzam sporo czasu w okolicy doków. W Word's Museum idę do Planetarium, potem z grubsza oglądam wystawy. Wieczorem jem obiad z koleżanką w Down the Hatch – super wegańskiej knajpce.

      Ostatni dzień - taras widokowy na katedrze, panorama całego miasta. Przechodzę przez chińską dzielnicę z najwyższą chińską bramą (poza granicami Chin). Później z jedną z dziewczyn jedziemy do parku Sefton. Spacerujemy wokół jeziora, zaglądamy do palmiarni, jemy obiad w małej knajpce. A potem już czas jechać na lotnisko. W każdym razie wspólne pasje zbliżają bardziej niż cokolwiek innego :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      outofbox
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 04 marca 2019 01:18
  • sobota, 02 marca 2019
    • Jak wygrać weekend na Arranmore Island?

      EG7mzZLy45dEn57n3X

      1QVfA7X6UOQVbdXiEX

      GZDAY3eB6gS3b3L50X

      cezQxNJZ6vOztbMcSX

      nsEqLrBSelrf4qXulX

      CXQS4SFNuD7oPv0ADX

      RolQnfMHeTvBLqtMDX

      3bOS5zNJoiK5qSLpbX

      ZuKJyZTKURc2HCKXfX

      kdayy30Ay8XUj9QSmX

      Cmee3qOdOAPEKAYHQX

      vsuoa7jvUPZUNf0vXX

      I9V9yV8XgZ0wEquajX

      VWlmhIjYezPcJtsGEX

      iNpLjP7DiX0z05OOdX

      liVT2HGZ7N5ALctQhX

      wLFfhFTfNbn5Ql4qkX

      6awWkrrF8VBCbWVl5X

      9Gaq3UOv1zYSIRQrqX

      8J9STN4sU9X9AOzfOX

      bxA8nNuVKwtEMFSghX

      bkt2EaakQBtPL6ZxmX

      BIL39uTngBTGpgSB9X

      jAwg5RH0wscN0uDnzX

      kzpAZRBOvcI53Sf3hX

      bMtTCBaQR9LmAI7c3X

      zoY7TbgPqA6RthZVTX

      c9k5Bkc7oUtqLbVSBX

      Ja0tnepGaizbcwx1kX

      iegpcnq1uD7K1C635X

      bBjgM8w8B7F0ogdQrX

      L6yKoZawXyb2nSzXlX

      tKXo9LbsDQQjwnN01X

      dVGKnobPK6Ct5H3q7X

      qHiy3bAjMwZFRMFekX

      8jwMlaS4Pcu9g0HG5X

      uGsW7DkEUzXVRPbNaX
      Droga z Dublina do Burtonport zajmuje 4 godziny. Gdy autostrada się kończy zaczynają się lokalne kręte drogi. Burtonport to mała wioska rybacka, stąd odpływają promy na wyspę Arranmore, gdzie wybieram się na weekend w towarzystwie koleżanki. Wyjazd wygrałam w loterii :) Zostawiamy samochód na mini parkingu. Bilety promowe już na nas czekają w budce pełniącej rolę ticket office.

      Podróż promem trwa około pół godziny. Mijamy malutkie wysepki, na kilku z nich są domy. Jakby to było żyć na wysepce gdzie jest tylko kilka domów i trzeba dysponować własną łódką by zrobić zaopatrzenie?

      Arranmore to największa zamieszkała wyspa w Hrabstwie Donegal. Mieszka tu na stałe około 500 osób. Latem jest to popularne miejsce na językowe obozy młodzieżowe – językiem obowiązującym jest irlandzki.

      Na brzegu czeka na nas przewodnik i fundator weekendu. Hostel, w którym się zatrzymujemy jest fajny, klimatyczny i położony przy samej plaży. Oprócz nas jest tu spora grupa dziewczyn, które przyjechały tu na weekend panieński – Orla wybrała się w ostatni rejs przez zaślubinami:)

      Wyspa jest piękna. Pustkowia i dzikość, wysokie klify i bezdroża. W pobliżu portu są tu 2 albo 3 bary, po ich zamknięciu imprezowicze przenoszą się do klubu nocnego otwieranego w weekendy. Przy tak niewielkiej liczbie ludności wieści podróżują z prędkością światła, np. kto po pijaku podziurawił sobie karoserię w samochodzie.

      W barze muzyka na żywo i tańce, no i sama trochę popłynęłam pierwszego wieczoru. Do tego stopnia, ze na plaży zgubiłam skarpetkę, co mnie zdenerwowało, bo zwykle nic nie gubię, no i szczególnie z powodu zaśmiecania plaży i morza.

      W miejscowej knajpie zamawiamy obiad, ja jestem weganka, koleżanka ma różne nietolerancje pokarmowe. Nasz przewodnik słucha z zatroskana miną, czegoś takiego to miejscowi tu nie widzieli :)

      W czasie dwóch dni spędzonych na wyspie odbywamy kilka przejażdżek do dzikich zakątków, zaglądamy do latarni morskiej na wysokim klifie, ukrytymi schodami schodzimy do zatoczki, odwiedzamy dom hobbita na wzgórzu, no i przede wszystkim podziwiamy widoki. Koleżanka w towarzystwie lokalsów schodzi po stromych skałach do ukrytej, dzikiej plaży, a ja siedzę na klifie i napawam się aurą tego miejsca.

      W drodze powrotnej jedziemy do jednej z nowszych atrakcji Irlandii Północnej – Stairways to Heaven – Schody do Nieba. Drewniane kładki i schody zostały zbudowane w 2015 roku by chronić tereny i bagna otaczające górę Cuilcagh. Trasa jest cudna, widoki piękne. Szczyt o wysokości 666 metrów jest świetnym punktem widokowym. Warto tu przyjechać, choć ścieżka, która miała chronić naturę przyciąga rocznie wielokrotnie więcej turystów niż te strony kiedykolwiek widziały. Stwarza to problemy parkingowe i śmieciowe.

      A jak wygrać weekend na wyspie? Kupić los i mieć trochę szczęścia;)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      outofbox
      Czas publikacji:
      sobota, 02 marca 2019 11:51
  • czwartek, 28 lutego 2019
    • Kilka atrakcji Hrabstw Kildare i Wicklow

      Idr2efxHn8285Ipb4X

      qRPFjyzbvk6TvlEpvX

      DS4tGQW8O30byVJCEX

      njvoPQbMtUD3WZuLwX

      8Uj8qXqocd7njyFKoX

      8Wd8miIS8CbQCDybgX

      HkhhsDXPyhJZuiyACX

      zy3ox5bGNgbgH3jqBX

      jjIVts4brdNYZskrAX

      QA4k9qBTCAhIDj2MTX

      hJElTTNyJaMx6O3cmX

      xV7k7Yta9ObPqUndqX

       CH2NaQ57uKqnyCpUgX

      3bAOz33MibtsZmbZcX

       

       

      ZesE66qvsg7ckgIPBX

      Kay9OSNPs1zLnsSvYX

      ibX6qRs0bM4nz4czdX

      55wAqQDFMoAYeuPZwX

      5WzzbrbJWCHtVkKxjX

      SUkXz4piBkNE18YGzX

      gA6XvDiuNIAbxTBswX

      1dInoKpTKrKovM5aiX

      ofbWbUD8Orpaer86EX

      JHJBXp1ay7P1bspn4X

      6JPROR6an3PWcaHpmX

      FKIdHgnxo8IumpVmvX

      RHcsIlMl8ba77cZdRX

      BJyIVPwQouEYvRbmYX

      OUfzaxmxGikZvHuDsX

      LmxlprS2JCYTVqq0tX

      iHQSZfYEmvMFj6Rr5X

      NN7JoaAhHC9jEfE54X

      Jeden z weekendów majowych wraz z koleżanką Dublinią spędzamy na zwiedzaniu poddublińskich atrakcji. Na pierwszy ogień Castletown - piękna posiadłość położona w Hrabstwie Kildare. Pałac w stylu palladiańskim zbudowano w pierwszej połowie XVIII wieku dla Williama Connolly. Po jego śmierci dziedziczony został przez jego bratanka Williama Jamesa Connolly, a potem przez syna Toma Connolly. W rękach jego żony Lady Louisy pałac nabiera szlachetnego wyglądu. Spędza ona większość swojego życia zajmując się dekoracją i wykończeniem domu i przylegających do niego terenów. Prowadzi także działalność dobroczynną, wspierając edukację okolicznej ludności i wspierając ją w czasach głodu.

      Wonderful barn to budynek w kształcie korkociągu/ślimaka. Najprawdopodobniej był to spichlerz. Został on wybudowany tuż po klęsce głodu z lat 1740-41. Był to także jeden z rodzajów wsparcie lokalnej ludności – zatrudnianie przy budowie. Kopia tego budynku znajduje się w dublińskiej dzielnicy Rathfarnham.

      Connolly's Folly – ozdobny obelisk wybudowana w tym samym czasie (i z tego samego powodu) co Wanderful Barn.

      Carton House – kolejna z posiadłości z Hrabstwie Kildare, wybudowana w XVIII wieku dla XX Hrabiego Kildare. Poślubił on Lady Emily – siostrę Lady Louisy z Castletown. Byli bardzo zamożni, ale oboje lubili popuścić pasa z wydatkami i fortuna się rozeszła. Wspólnie wyprodukowali 19 dzieci. Po śmierci Księcia (którym w międzyczasie stał się Hrabia), Emily wyszła za mąż za nauczyciela swoich dzieci, z którym doczekała się kolejnych 3 dzieci.

      Kolejnego dnia objechałyśmy kilka miejsc w Hrabstwie Wicklow. Poszukiwałyśmy tuneli drzewnych i w kilku miejscach udało nam się je zobaczyć. Minęłyśmy ruiny starej fabryki znajdującej się na wzgórzu. Na koniec zawitałyśmy do labiryntu w Greenan, w którym najpierw nie możemy trafić do środka, a potem znaleźć drogi na zewnątrz. Krajobrazy w Wicklow jak zawsze zapierają dech.

      Pogoda była świetna, wiosna w rozkwicie. Rzeka w Baltinglass dosłownie kwitła.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      outofbox
      Czas publikacji:
      czwartek, 28 lutego 2019 22:10
  • poniedziałek, 17 grudnia 2018
    • Kilka słów w bluźnierstwie

      26 października Irlandczycy zagłosowali za usunięciem z konstytucji przepisów o bluźnierstwie, które były w niej od 1922 roku. Konstytucja ta była pierwszą w irlandzkiej historii. Wcześniej, jako w państwie podbitym przez Wielką Brytanię, obowiązywało tu prawo brytyjskie, również zawierające przepisy o bluźnierstwie. Przez wiele lat dotyczyło owo prawo tylko religii chrześcijańskiej, w 2009 roku, zostało rozszerzone na wszystkie religie, zgodnie z prawem o religijnej niedyskryminacji. W Referendum 65% głosujących było za usunięciem tych przepisów. Jednocześnie przepisy z 2009 roku – o zniesławieniu – pozostają w mocy. Kara za nie może wynieść do 25 tyś euro.

      Najkrócej bluźnierstwo można zdefiniować jako słowa i czyny uwłaczające temu, co jest ogólnie poważane, lub co jest przez religię uznawane za święte.

      Irlandia od kraju totalnie trzymanego za twarz przez kościół, w przeciągu kilku ostatnich lat, na moich oczach, przekształciła się w kraj otwarty, liberalny i laicki. Trzy lata temu Irlandczycy w referendum zagłosowali za prawem osób homoseksualnych do małżeństw, a w tym roku za prawem kobiet do przerywania ciąży i teraz za usunięciem archaicznych zapisów o bluźnierstwie z konstytucji. Oczywiście prawo powinna bronić obywateli od dyskryminacji i zapewniać im komfort w zakresie wyznawanej wiary, ale konstytucja jako akt najwyższego znaczenia w państwie nie powinien akurat tego z wielu możliwych do popełnienia przestępstw szczególnie piętnować.

      W Polsce przepisy o obrazie uczuć religijnych są regulowane przez Kodeks Karny. Statystyki znalezione w internecie pokazują, że stwierdzonych przestępstw jest kilkadziesiąt rocznie. Często przepisy te są wykorzystywane by ciągać po sądach ludzi znajdujących się na celowniku religijnych ekstremistów.

      Karanie za bluźnierstwo oraz inne oznaki braku szacunku do religii zostało orzeczone przez Organizację Nardów Zjednoczonych jako niezgodne z Międzynarodowym Paktem Praw Obywatelskich i Politycznych. Do 2015 roku podpisało go i ratyfikowało przez 168 państw, w tym Polskę – w 1977 roku.

      Według raportu Freedom of Thought tylko 20 państw nie karze za bluźnierstwo (Belgia, Bostwana, Dominikana, Holandia, Islandia, Francja, Kostaryka, Litwa, Mikronezja, Namibia, Norwegia, Palau, Rumunia, Tajwan, Stany Zjednoczone, Szwajcaria, Szwecja, Urugwaj, Wielka Brytania, Wyspy Św. Tomasza i Książęca).

      Na świecie około 25% krajów ma przepisy przeciwdziałające bluźnierstwu. W niektórych krajach mają one ochraniać religijną większość i w innych mniejszości. Kraje, w których można zostać skazanym na karę śmierci za bluźnierstwo to: Iran, Afganistan, Pakistan, Brunei, Arabia Saudyjska, Jemen, Somalia, Nigeria i Mauretania.

      W Pakistanie (Islamskiej Republice Pakistanu), gdzie Islam jest ''konstytucyjną'' religią, za bluźnierstwo grożą różne kary w zależności o dokonanego z tego tytułu przestępstwa. Wachlarz zaczyna się na karze pieniężnej a kończy na egzekucji. Niedawno Pakistański Sąd Najwyższy ułaskawił pierwszą skazaną na karę śmierci Pakistankę Asia Bibi. W uzasadnieniu podał, że nie ma niezbitych dowodów na jej przestępstwo, a także Wskazał że Islam to religia tolerancji. Wielu obywateli nie wykazało się tolerancją i zablokowało największe miasta na kilka dni domagając się egzekucji kobiety. Jej adwokat wyjechał z kraju bojąc się o własne życie, ponieważ wcześniej dwóch polityków, którzy chcieli jej pomóc zostało zamordowanych. Asia Bibi została zwolniona z więzienia, w którym spędziła 8 ostatnich lat i razem z rodziną została przewieziona w miejsce, które ma jej zapewnić bezpieczeństwo. By stłumić zamieszki na ulicach wywołane jej uniewinnieniem, rząd dogadał się z islamskimi ekstremistami i zakazał jej wyjazdu z Pakistanu póki nie zostanie rozpatrzona rewizja jej wyroku.

      W latach 1967 – 2007 ponad 1300 osób zostało skazanych w Pakistanie za bluźnierstwo. Nikt nie został poddany egzekucji z powodu bluźnierstwa, ale 20 ze skazanych osób zostało zamordowanych. Dodatkowo ponad 60 osób oskarżonych o bluźnierstwo zostało zamordowanych zanim ich procesy się zakończyły.

      Arabia Saudyjska zakazuje jakiegokolwiek publicznego pokazywania przynależności religijnej, innej niż jedna z odmian Islamu – Wahabizmu. Grożą za to kary finansowe, wiezienie, chłosta i egzekucja (dla mężczyzn ścięcie mieczem, dla kobiet pluton egzekucyjny). Apostazja jest tam uznawana za bluźnierstwo.

      W Mauretanii w tym roku wprowadzono prawo nakazujące karę śmierci w przypadku skazania za bluźnierstwo (w tym apostazję).

      W Afganistanie, gdzie Islam jest ''konstytucyjną'' religią bluźnierstwo jest również surowo karana, włącznie z karą śmierci. Często skazywane są osoby z mniejszości religijnych, dziennikarze i wykładowcy akademiccy.

      W Brunei w 2014 roku wprowadzono elementy prawa Szariatu i kilka przestępstw, w tym bluźnierstwo i apostazję kara się śmiercią przez ukamienowanie.

      W Nigerii obowiązują dwa systemy prawne,w tym jeden oparty o prawo Szariatu. Oba każą za bluźnierstwo, a ten religijny skazuje na cały wachlarz kar włącznie z karą śmierci.

      W Jemenie, gdzie Islam jest religią ''konstytucyjna”, bluźnierca lub apostata podlega prawu Szariatu gdzie najwyższą karą jest kara śmierci.

      W Somalii obowiązują przepisy z 1963 roku, które bluźnierstwo wobec którejkolwiek religii grożą karami do dwóch lat więzienia. Islam jest ''konstytucyjna'' religią w Somalii. Konstytucja z 2012 roku daje jakieś prawa wolności i publicznego pokazywania przynależności religijnej, ale zakazuje nawracania na jakąkolwiek religię inną niż Islam. Część kraju jest opanowana przez islamską organizację terrorystyczną i w tamtych rejonach za bluźnierstwo (bez legalnego procesu) grozi publiczna egzekucja.

      Iran jest konstytucyjną islamską teokracją i swój porządek prawny opiera na prawie Szariatu. Kary za bluźnierstwo to inwigilacją przez religijną policję, nękanie, więzienie, tortury i egzekucja.

      Żyjmy i dajmy żyć innym.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „Kilka słów w bluźnierstwie”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      outofbox
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 17 grudnia 2018 00:38

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny