Menu

Out of box

Podróż przez Azję i nie tylko

Nong Khiew

outofbox

MnhRLlSHRMI84Y0HgX

RMnBUJiplUXHMNbqmX

 

y3tGT10mZ1Em6AaOeX

g44h4Bn840WyAv68kX

O3xA1PWKSMgjb0iAcX

YKGfz0EXpuxvPatlbX

JClUVZGmBaaIbHWBCX

qJnShb76JzFcUh7N8X

We71ZsER9dh3qupG1X

axgt2Z69C8iqaxbq6X

WchXQ1EOl5m7sH6vCX

m2ErK4LeKeOBkb73yX

W8jc5Ib5j2rbaRzK5X

TXz3NisqDr3luY7CrX

u3vOAnoz9DQQQeacQX

d2zAZkKbeGv6aMn51X

Do Nong Khiew dojeżdżam autobusem. Drewniany domek dzielę z dziewczyną z USA poznaną w poprzednim mieście. Wszyscy, którzy uważają, że Europa jest nie dość socjalna powinni się tam przeprowadzić, by docenić to co mają. O długich wakacjach, urlopach macierzyńskich i darmowej służbie zdrowia amerykanie mogą pomarzyć. Wiele kobiet tuż po porodzie wraca do pracy, czasem dostają tydzień wolnego. Wioska otoczona jest porośniętymi dżunglą górami i podzielona na dwie części rzeką. Pogoda jest piękna, nawet aż za gorąco. Rowerami objeżdżamy okolicę. Albo to wina roweru z bardzo niskim siodełkiem, którego nie mogę podnieść, bo nie mam klucza, albo mam totalny spadek formy. Pod wszystkie wzniesienia muszę pchać rower. Wchodzimy do jaskini Pha Tok, w której w czasie wojny w Wietnamie chowała się przed nalotami okoliczna ludność. Mimo, że Laos nie brał udziału w wojnie po żadnej ze stron, został bardzo zbombardowany przez Amerykanów.

Odnajdujemy nieduży wodospad i idziemy w górę małej rzeczki, a potem wąską ścieżką przez wzgórza. Kolejnego dnia wchodzę na punkt widokowy na szczycie góry. Piękna panorama. Jest gorąco, ale większość trasy wiedzie lasem.

Wszystkie obiady jem w dwóch indyjskich restauracjach i raczę się chai'em :)

Wieczorem leżę na hamaku i patrzę jak zapada zmierzch. Mgła osiada wokół wzgórzach. Księżyc odbija się w rzece.

 

© Out of box
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci